W gabinecie nie zajmuję się leczeniem
W mojej pracy gabinetowej nie zajmuję się leczeniem czegokolwiek. Homeopatia służy ludziom do podnoszenia siły życiowej i wspierania naturalnych procesów – takich jak regulacja odporności – żeby organizm uzdrawiał się sam. Informacja zawarta w remedium dociera do źródła problemu.
Homeopata jest narzędziem
Moim zadaniem jest zebrać wywiad i zaproponować to remedium, które moim zdaniem stoi najbliżej głosu skargi podopiecznego. Trafiają do mnie osoby z bardzo różnych powodów, najczęściej niemedycznych. Pracuję po to, żeby dobrze przełożyć bolesną skargę na język repertorium homeopatycznego i zobaczyć esencję remedium, która wybrzmiała w waszych słowach.
To powód, dla którego codziennie od wielu lat czytam doświadczenia lekarzy homeopatycznych zebrane przez ponad 200 lat pracy w gabinetach. Jestem zafascynowana różnorodnością świata remediów, bo za każdym z nich stoją historie ludzi i ich uzdrowienia. Zgodnie z kodeksem naturoterapeuty metodę dobieramy do podopiecznego – zawsze.
Na czym polega geniusz doktora Scholtena
Doktor Jan Scholten mówi o swojej metodzie, że zajmuje się w niej uzdrawianiem uszkodzonej części osobowości. Nie działa ani klinicznie, ani niezgodnie z zasadami homeopatii i Organonu. Sama metodyka doboru pozwala szybko odnaleźć remedium wśród tysięcy środków sklasyfikowanych w botanice i przeniesionych do homeopatii.
Skąd wziął się system klasyfikacji roślin
Cytując mojego nauczyciela: remedium dobrane właściwie i nic nie zrobiło… Każdy homeopata powinien z tym zdaniem trochę pobyć. Jedni zostali z takimi niezałatwionymi przypadkami, zrzucając winę na podopiecznych. Inni dobierają kolejne remedia, zakładając, że wywiad był niewystarczający – i tak bujają się latami.
Doktor Scholten poszukał remediów podobnych: z tym samym tematem, z tym samym problemem i z tą samą oceną sytuacji, ale różniących się sposobem reagowania na środowisko i na sam problem. Nie wymyślił nowych roślin – sklasyfikował ich istnienie w homeopatii. Do doskonale znanych i udowodnionych w licznych provingach remediów roślinnych dołączył ich bliskich krewnych i okazało się, że temat remedium głównego dotyczy całej rodziny.
Miazmy homeopaci znają od początku istnienia homeopatii. Psychologia powstała później, więc typy osobowości i badanie sposobu reagowania to bardzo młoda dziedzina wiedzy o człowieku – a nikt nie podważa faktu istnienia różnorodności temperamentów. System roślin jest po prostu klasyfikacją osobowości zgodną ze sposobem reagowania.
O „włos” i o naukę
Wszystkie strachy na lachy, które ktoś wam zdawkowo powiedział o tej metodzie, wynikają z braku wiedzy. O systemie Scholtena wypowiadają się najczęściej osoby, które nigdy nie poświęciły czasu na jego naukę. Od 2018 roku przeszłam przez ręce kilku nauczycieli wyłącznie tej metody i uważam, że to precyzyjne narzędzie homeopatyczne.
Ponad połowa moich przypadków, w których pomogły precyzyjne remedia, to osoby, które latami błąkały się po dobrze znanych i opisanych środkach. Wystarczyło dobrze zebrać reakcję na remedium, żeby wiedzieć, że odpowiedź jest o „włos”. O ten „włos” podnoszone jest wielkie larum przez ludzi, którzy nigdy nie wysilili się do nauki.
Błogosławieństwo mistrza
Kilka dni temu miałam okazję poznać osobiście profesora Kumara z Indii – homeopatę od przypadków, w których świat medyczny mówił „nie damy rady”. Przypadki udokumentowane przez lekarzy, kontrolowane nagraniami dzień po dniu. To, co zobaczyłam, trudno byłoby uznać za możliwe, gdyby ktoś tylko o tym opowiedział. Warto było poczuć tę siłę homeopatii.
Poskarżyłam się profesorowi na sytuację w Polsce – na to, że chcą zakazać pomagania homeopatią, bo to nie jest medycyna. Dostałam tak zwane błogosławieństwo mistrza: nie przejmuj się tym, pomagaj pacjentom. Jak masz ich zgodę na pomoc, to pomagaj.